Zadziwia mnie. Zadziwia mnie jego styl bycia. Jego wewnętrzny smutek. Sposób, w jaki wyraża emocje. Jak w transie. Jest kimś, kogo potrzebuję. Zadziwia mnie jego cała osoba. Jest tak kreatywny. Taki czuły. Taki normalny. On jest tym, kogo potrzebuję. W pewnych momentach czuję, że jest mi bliższy, niż najlepsza przyjaciółka. Dziwne, nie? Nie znam go tak naprawdę prawie w ogóle, ale mimo wszystko czuję się przy nim jak jego własna córka. Może to on jest moim wymarzonym ojcem, moim bohaterem, moim autorytetem? Mimo wewnętrznego smutku, nie pogrąża się w nim. On pragnie być szczęśliwy. Pragnie, lecz jest to dla niego zbyt trudne. Chciałby się zakochać, mieć rodzinę, być szczęśliwym. Ale nie jest. Chciałabym, aby był. Chcę widzieć jego prawdziwy, pełny uśmiech. Uśmiech radosnego człowieka, nie mężczyzny, który uśmiecha się po to, aby pokazać, że sobie radzi. Mogę zrobić wszystko, aby był dumny, aby był szczęśliwy. -29.11.2012
Wreszcie czuję, że żyję...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz